Czyszczenie głowicy magnetofonu Dat
Napęd magnetofonu Dat Mechanika
Jak długo użytkować Magnetofon Dat
Mechanizmy Dat Sony I Panasonic
Wskazówki porady magnetofony Dat
Magnetofony Cyfrowe Dat I DCC -informację Dla „Kowalskich”
Oryginalne Studyjne Nagrane kasety Dat
Instrukcje serwisowe Magnetofonów Dat
Magnetofon Dat Błędy
Przewiduję z dużą dozą pewności, że żadne nowe rejestratory DAT nie zostaną zaprezentowane na tegorocznych targach branżowych ani prawdopodobnie nigdy więcej. Jeśli ktoś ma informacje przeczące tej tezie, proszę o kontakt mailowy. Format wciąż nie jest martwy i może całkiem dobrze służyć przy częstotliwościach 44,1 kHz lub 48 kHz i 16-bitowej dynamice. Próby rozciągnięcia możliwości DAT były ograniczone — 24 bity przy „standardowych” częstotliwościach próbkowania lub podwójne częstotliwości (88 kHz / 96 kHz) przy „standardowej” głębokości bitowej. Jedynym przykładem takich urządzeń są Tascam DA-45 i Pioneer/HHB 9601.
Brak wystarczającej „powierzchni” na taśmie powoduje, że nie możemy mieć jednocześnie wysokiej częstotliwości próbkowania oraz „szerokich” bitów dynamicznych. Zwiększenie prędkości taśmy do czterokrotnej skróciłoby 120-minutowy DAT do pół godziny. W odwodzie są wprawdzie czterogodzinne (120-metrowe) taśmy danych DAT, które mogłyby uratować sytuację, ale niewiele mechanizmów potrafi niezawodnie przenosić tak cienką taśmę. Taka „pełnometrażowa” zmiana formatu wymagałaby pewnie również zmian w konstrukcji mechanicznej.
W tym miesiącu proponuję szczepionkę przeciwko niektórym „błędom” nękającym dwa modele DAT z kodem czasowym (TC), a przy okazji garść wskazówek dla użytkowników bardziej „zwykłych” magnetofonów DAT. W tym i w kolejnych artykułach część projektów będzie w stylu „zrób to sam” — bardzo zachęcam użytkowników do zdjęcia obudowy i zapoznania się z tym, co jest „normalne”. Inne wskazówki, te „dla serwisu”, służą wyłącznie poglądowo. Lepiej wiedzieć, co może nas czekać, niż zostać złapanym „z opuszczonymi spodniami” czy „podniesioną spódnicą”, prawda?
EKONOMIA SKALI
Z wyjątkiem Fostexa D-15, magnetofony DAT z kodem czasowym są znacznie droższe niż ich „ponadczasowi” kuzyni bez TC. Tymczasem wielośladowe rejestratory synchronizowalne, takie jak Tascam DA-98 czy DA-78, bywają bardziej przystępne cenowo. Podobnie Alesis M20. Cena sprzedaży jest związana z popytem i skalą produkcji. Więcej ludzi potrzebuje wielośladowych magnetofonów do synchronizacji niż rejestratorów DAT z TC, stąd różnica w cenie. Co więcej, mimo wyższej ceny, takie rejestratory DAT z TC potrafią być mniej przyjazne w obsłudze (wiele funkcji wideo) i nie zawsze są bardziej niezawodne. Jeśli urządzenie jest rzadko używane, wszelkie awarie bywają tym bardziej uciążliwe.
Według Briana Falatovicha z Midwest Digital, „Najlepszym kiedykolwiek wyprodukowanym magnetofonem DAT (nie licząc konwerterów cyfrowych) był obecnie nieprodukowany Sony PCM-7030”. Można to potwierdzić, zaglądając do środka, zwłaszcza jeśli ktoś zna inne magnetofony DAT. Większość z nich to konsumenckie modele zmodyfikowane do wymagań profesjonalnych, natomiast w PCM-7030 prawie każdy detal świadczy o tym, że specjaliści włożyli mnóstwo wysiłku w przemyślenie bogatego zestawu funkcji. W porównaniu do modelu PCM-2500, PCM-7030 jest dość przyjazny w serwisowaniu, mimo wielu płytek drukowanych. Napisałem „prawie” – bo to urządzenie dzieli kilka wspólnych wad z mniej „doinwestowanymi” modelami Sony.
PEWNA STARA PLOTKA

Istnieje powszechna pogłoska, że Sony i Panasonic nie stosują tego samego standardu ustawień toru taśmy. Każda firma posiada wprawdzie własne taśmy testowe, różniące się podejściem, lecz dające identyczne końcowe rezultaty. Mechanizmy Panasonica pochodzące z rozwiązań konsumenckich lepiej trzymają swoje ustawienia niż bardziej profesjonalne napędy Sony, ale tę różnicę łatwo zniwelować u doświadczonego serwisanta.
Rysunek 1A: Elementy składowe „slant block”
Rysunek 1B: „Slant block” w Sony po „odbudowaniu”

Na ilustracji oraz na zdjęciu (Rys. 1A i 1B) pokazano tzw. „slant block” – zespół odpowiedzialny za wyciąganie taśmy z kasety i precyzyjne prowadzenie jej wokół głowicy. To właśnie ta część jest źródłem mitu o niekompatybilności.
Nazwa „slant block” pochodzi stąd, że w jego skład wchodzi skośnie zamocowany trzpień, który ustawia taśmę tak, by pasowała do bębna głowicy, umieszczonego względem chassis „pod kątem”. Inne ważne elementy to precyzyjny prowadnik taśmy ze stali nierdzewnej z rolką wykonaną z ceramiki, stali nierdzewnej lub plastiku. Sam prowadnik i jego współpracujący element — toczony mosiężny wkład — mają wyjątkowo drobny gwint, dzięki czemu można bardzo dokładnie ustawić położenie w pionie.
Po wstępnym ustawieniu już mniej niż 1/8 obrotu w którąkolwiek stronę może wywołać znaczące zmiany w poziomie sygnału RF (z taśmy) przy użyciu taśmy testowej. W praktyce system toleruje pewne typowe różnice między magnetofonami. Gdy ścieżka taśmy jest ustawiona optymalnie, śruba blokująca zabezpiecza regulację przed rozkręceniem.
Cały problem polega na tym, że mosiężny wkład jest po prostu wciśnięty w korpus „slant blocka”. Po wielu cyklach wkładania i wyjmowania kasety, te dwa elementy przestają być „jednością”, a ustawienia zmieniają się przy każdym załadowaniu nowej taśmy. Niestety, nowe części Sony nie są w tej kwestii lepsze od starych. Rozwiązaniem jest ponowne połączenie starego korpusu z mosiężnym wkładem przy użyciu żywicy epoksydowej (oczywiście po dokładnym odtłuszczeniu) – do tej pory wszystkie takie naprawy wypadły pomyślnie w 100%.
WSPINACZKA PO ALPSIE

Magnetofony Tascama z kodem czasowym (TC) są tańsze niż Sony, więc częściej trafiają do studiów audio, podczas gdy Sony królują w studiach wideo. Wszystkie transporty DAT Tascama są produkowane przez firmę ALPS, czyli OEM (Original Equipment Manufacturer), która dostarcza też mechanizmy do Otari DTR-90, Fostexa PD-2 (model przenośny) i Fostexa D-30 (stacjonarny, TC). Fostex zrezygnował z problematycznej „windy” ładującej od frontu (tzw. elevator) i zastosował prostą, bezawaryjną klapkę otwieraną na zawiasie (w przeciwieństwie do Sony, Panasonica i Pioneera, którzy projektują własne transporty DAT). Sam Fostex D-5 i Tascam DA-20 to w całości konstrukcje Pioneera; transport tego mechanizmu trafił również do Fostexa D-15 i PD-4.
Mechanizm załadunku ALPS jest zbyt delikatny dla niecierpliwych osób, przyzwyczajonych do „walenia” kaset VHS do domowych magnetowidów. Zbyt mocne wkładanie kasety potrafi łatwo wygiąć metalowe elementy, przekraczając dopuszczalne tolerancje i powodując, że urządzenie nie jest w stanie zrekompensować zmian. ALPS-owi nierzadko przytrafia się jedna z czterech typowych awarii: mechanizm może działać z opóźnieniem albo być zbyt „głodny” przy wciąganiu taśmy (to najgorszy przypadek). W najlepszym wypadku źle załadowana kaseta zostanie po chwili wyrzucona (w najgorszym – sprzęt się zatnie). Podczas wyjmowania taśmy czujnik może nie „widzieć”, że kaseta została do końca wysunięta, przez co transport powtarza w kółko proces ładowania i rozładowywania („déjà vu”). Czwarta usterka, tzw. „The Claw” („pazur”), zostanie opisana nieco dalej.
DZIAŁANIE SPRĘŻYNY
Trzy włączniki (switches) czujnikowe znajdują się na spodniej stronie prawej płytki połączeniowej (junction PCB), co pokazuje Rys. 2A. (Widoczną stronę tej płytki widać na Rys. 2B.) Nie ma tam żadnych fabrycznych możliwości regulacji, a próby samodzielnego dorobienia „okna regulacyjnego” przyniosły mieszane rezultaty. Ponieważ tarcie mechaniczne jest różne w poszczególnych egzemplarzach, prostsze „obejście problemu” przedstawione jest na Rys. 3 i polega na dołożeniu sprężyny o podwójnym działaniu. Przy ładowaniu taśmy sprężyna stawia opór, tak aby kaseta została w pełni osadzona, zanim czujnik załączy przełącznik. Przy wyjmowaniu kasety sprężyna pomaga powrócić mechanizmowi zawsze w to samo „spoczynkowe” położenie, pewnie rozłączając przełącznik.
Rysunek 2A: Niewidoczna strona płytki junction PCB. Biała strzałka wskazuje przełącznik, a żółta – kierunek ruchu.
Rysunek 2B: Widoczna strona prawej płytki junction PCB z punktami połączeniowymi. Znajduje się tu także VR1 — regulacja czułości na początku taśmy (B.O.T.).

Zrób to sam (DIY)
Poszukiwałem idealnej sprężyny i ostatecznie wybrałem taką, jakiej Tascam używa w szufladzie ładowania DA-30 i DA-30 MKII (nr części 5801396801). Należy przeciąć ją na pół, wygiąć ostatnią zwojnicę, by dało się łatwo zahaczyć sprężynę i zamontować ją tak, jak pokazano na Rys. 3.
Duża sprężyna w centralnej części zdjęcia to właśnie „modyfikacja” mechanizmu ALPS. Jej skuteczność zakłada, że sam mechanizm ładujący i transport nie zostały wcześniej uszkodzone. (Uwaga: w normalnych warunkach silnik capstanu odpowiada za precyzyjną stabilizację prędkości taśmy. W konstrukcji ALPS ten sam silnik napędza także mechanizm załadowczy! Układ przekładni redukcyjnych zamienia dość słabą moc silnika na siłę ledwo wystarczającą do unoszenia i opuszczania kasety. Nie jest to szczyt elegancji.)
„THE CLAW”, CZYLI PAZUR
Wszystkie kasety DAT mają prostokątny otwór, w którym może pracować „pazur” pomagający we właściwym ułożeniu taśmy. Na Rys. 4 widać czarny plastikowy element, na którym pazur się obraca (wskazuje go żółta strzałka). Jeśli użytkownik szarpnie kasetę, zanim transport zwolni ją do końca, pazur pęknie. Ta część nie ma własnego numeru w katalogu – w razie uszkodzenia trzeba wymienić cały mechanizm ładowania (ok. 400 dolarów). Boli!
PROFILAKTYCZNIE

Po zamontowaniu sprężyny, jeśli pazur wciąż nie odskakuje w sposób w pełni niezawodny, można wprowadzić ostatnią korektę, delikatnie dociskając poziomą belkę („thrust and support beam”), zaznaczoną fioletową strzałką na Rys. 5. Ten poprzeczny element stabilizuje mechanizm ładujący i pomaga zwolnić pazur. Należy ostrożnie nacisnąć i puścić, po czym kilka razy załadować i wyładować kasetę, powtarzając docisk, aż transport zacznie konsekwentnie uwalniać kasetę.
Rysunek 4: Żółta strzałka wskazuje „pazur”.
Zaznaczona na zielono metalowa sprężynka także może ulec zniszczeniu przy szarpaniu kasety.
Rysunek 5: Pozioma belka wspierająca zwalnia „pazur”.
DLA ZAAWANSOWANYCH MECHANIKÓW

Niektórzy użytkownicy bardzo brutalnie wkładają kasety, dlatego można przesunąć cały transport do tyłu, tak aby przedni panel (escutcheon) chronił mechanizm przed niewprawnymi palcami. Na Rys. 6 białe i żółte strzałki zaznaczają kierunek przesunięcia oraz wskazują trzy śruby mocujące chassis. Fioletowa owalna strefa po prawej stronie oznacza obszar, który trzeba przyciąć, aby transport miał miejsce w nowej pozycji.
Rysunek 6: Przesunięcie transportu do tyłu zmniejsza ryzyko uszkodzeń.

Uwaga: Na wczesnym etapie eksperymentów powiększyłem otwory montażowe przełączników (switch) i płytki PCB, aby uzyskać dodatkowe pole regulacji. Aktualnie nie uważam, by było to niezbędne. Osoby uzdolnione manualnie mogą natomiast przyjrzeć się dźwigni, która uruchamia wspomniany włącznik — czy nie jest wygięta wskutek nadmiernej siły. Warto też obejrzeć obie płytki junction PCB w poszukiwaniu zimnych lutów. Po wymontowaniu mechanizmu ładującego przyda się sprawdzić, czy elementy nie mają nadmiernego tarcia. Cały ten precyzyjny proces wymaga cierpliwości godnej zegarmistrza.
